Samopoczucie ostatnio u mnie marne. Choroba ciągnie się za mną i czeka przyczajona gdzieś w zakątkach organizmu. Gdy wydaje mi się, że już jest lepiej - ta wyłazi z zakamarków i atakuje z rubasznym rechotem. Przez osłabienie nie chce mi się nawet szydełkować, choć zaczętych projektów mam wiele i wręcz krzyczą do mnie "dokończ nas!".
W związku z tym zaprezentuję wam malucha, którego zrobiłam już jakiś czas temu, choć niezbyt chciał się ujawniać na światło dzienne. Zdecydowanie woli mrok nocy ;)
Oto Władysław:
Wbrew przyjętym stereotypom wampir Władek nie ubóstwia horrorów, wysysania krwi i hipnotyzowania ludzi. Władysław jest bardzo przyjaznym osobnikiem. Lubi spędzać czas w towarzystwie swoich ludzkich przyjaciół. Z książek najbardziej lubi komedie, a jeśli dotyczą one wampirów - tym lepiej! Jest teraz na etapie czytania "Krwiopijców" Christophera Moore'a.
Poza robótkami - na balkonie dojrzewa mój ulubiony dar jesieni: DYNIA :D Uwielbiam dyniową zupę, ciasta i dżemy, ale najbardziej syrop dyniowy. Ta "jesień w płynie" jest doskonałym dodatkiem smakowym do kawy, można nim polać lody lub np. sernik.
Mam nadzieję, że po "spionizowaniu się"uda mi się z niej stworzyć kilka smacznych rzeczy :)
Pozdrawiam was gorąco i mam nadzieję, że proces stawania na nogi uda mi się doprowadzić do końca.